1 (edytowany przez Goro Gondo 2012-12-09 09:46:59)

Temat: Co ostatnio oglądałem

Niekiedy bezsensu zakładać dział do jakiegoś mało znanego pojedynczego filmu, więc lepiej tutaj dawać komentarz, do tego, co ostatnio oglądaliśmy.  Ja zacznę:

Człowiek Widomo - film do czasu jest dobry - niezły opening, ze znakomitym tematem przewodnim, badania nad zwierzętami, świetna postać Bacona itd. Gdy właśnie Bacon znika też jest ciekawie, ale niestety pod końcem wszystko siada, a akcja dzieje się tylko w laboratorium. A końcówka to już niestety postawiona na efekty jedynie. Tytułowego Człowieka Widmo nie jest w stanie zabić ogień, porażenie prądem, ani wybuch o dużej sile. Największy plus to efekty specjalne, są naprawdę znakomite, niektóre wyglądają na komputerowe, ale są i takie, które wręcz porażają. Znakomita jest również ścieżka dźwiękowa, temat przewodni jest znakomity i idealnie ilustruje to, co dzieje się w filmie. Ogólnie ciekawie się ogląda, choć potem film jest zdecydowanie przesadzony, Sebastiana nie da się zabić i nagle zmienia się jego charakter. Powinien się zmieniać pomału, stopniowo, a tutaj mamy dynamicznie pokazaną przemianę psychiki naukowca. 6/10

2

Odp: Co ostatnio oglądałem

Pamiętasz jak świetnie zmieniła się psychika Hardy'ego w Dark Knight? Tutaj mamy dokładnie to samo zagranie! Faktycznie film, jako całość wypada średnio, ale są momenty wzlotowe. W ogóle ostatnio naszła mnie chęć na filmy z Baconem.

I mam tutaj propozycję, może rozszerzmy temat o filmy oglądane w domu i te w kinie - w końcu w kinie idzie się głównie na nowości, a w domu to raczej te starsze oglądamy. Ale pomysł fajny, nawet bardzo fajny! Normalnie gwiazdka dla Ciebie Goro za ten temat!

Jeśli chodzi o mnie, to ostatnio oglądałem kilka filmów fabularnych i rysunkowych, mianowicie:

Z serii Dragon Ball:
1989 - Dead Zone
1990 - The World's Strongest
1990 - The Tree of Might
1990 - Bardock – The Father of Goku
1991 - Lord Slug
1991 - Cooler's Revenge
1992 - The Return of Cooler
1992 - Super Android 13!
1993 - Broly – The Legendary Super Saiyan
1993 - Bojack Unbound
1993 - The History of Trunks
1994 - Broly – Second Coming
1994 - Bio-Broly
1995 - Fusion Reborn    

Z filmów:
2012 - Universal Soldier: Day Of Reckoning
Niestety dużo dobrego nie mogę napisać o tym filmie, prawie, że nic w sumie. Film trwa niemal 2h, widz nie wie o co chodzi, jedynie się domyśla. Historyjka jest doklejona do scen walki i tyle. Rola Van Damme'a czy Lundgrena miała chyba tylko przyciągnąć, bo w filmie ten drugi pojawia się aż trzy razy, natomiast wielki Van Damme jest tylko raz! Bo reszta scen z nim to tylko jakieś przebłyski i tyle... Przed obejrzeniem tego filmu, nie wiedziałem, że jest film z 2009 roku - możliwe bardzo, że obejrzenie jego wyjaśni mi trochę ten filmowy bełkot.

1988 - They Live
Świetne kino Carpentera! Mój ulubiony film tego reżysera zaraz po The Thing i serii filmów z Russellem! W tym filmie, tak na marginesie - też bym go widział, ale Piper świetnie się w swojej roli odnalazł! Nie wiem, jak brzmi treść książki, ale film wygląda genialnie. Sam pomysł - rewelacja. Szkoda tylko, że wizjonerskie obrazy w pewnym momencie skłoniły się ku genezie zastanej sytuacji, a nie spróbowano dać więcej nakładu na akcję. Ale i to musiało pewnie być. Film rewelacyjny!

1938 - Angels With Dirty Faces
Film, na podstawie którego powstały sceny filmowe wykorzystane w obu Kevinach - ach tak świątecznie! Początkowo fabuła oklepana, dwaj przyjaciele zostają przyłapani na próbie kradzieży. Jeden z nich ratuje drugiego dając się złapać i jak to bywa - wychodzi z więzienia po długich latach już niemal legenda, ponieważ do tego czasu zrobił się z niego recydywista! W tym samym czasie jego przyjaciel kończy seminarium i zostaje księdzem. Film tak na prawdę zaczyna się, kiedy jeden z głównych bohaterów Rocky chce odzyskać pieniądze od Fraizera (w tej roli Bogart), któremu pożyczył dużą gotówkę na rozruch interesu. Film dobrze trzyma w napięciu, sceny moralizatorskie na najwyższym poziomie! Jak zawsze dobre filmy z tamtego czasu przekazują jakiś morał... Nie zdradzę go - obejrzyjcie, bo mimo jego oklepania, daje do myślenia.

1927 - Metopolis
Jeden z pierwszych filmów, w którym pojawił się motyw robotów czy cyborgów. Film trwa ponad 2,5h z czego można czytać dość mało (bo film nagrany jeszcze bez dźwięku). Gra aktorska jest świetna - mimo braku dźwięków, muzyka dobrze dopasowana. Sam pomysł genialny! Miasto Metropolis utrzymywane jest poprzez robotników, którzy utrzymują się dzięki wierze w Boga - swego rodzaju kapłanką jest Maria. Jednak możni Metropolis dowiedzieli się o tych spotkaniach i traktując je jako próby buntu wysyłają w miejsce Marii robota Future, który przybiera postać Marii i paradoksalnie sama wznieca bunt. Nie licząc już wątku miłosnego - to film genialnie zrealizowany. Polecam, bo podwójna rola Brigitte Helm jest fenomenalna!

1981 - Scanners
Film gdzieś z mojej młodości, który chciałem sobie odświeżyć. Nie wszystko zapamiętałem tak, jak miałem zapamiętać, ale i tak było nieźle. Akcja fajnie się rozwija i tylko sceny "ataków psionicznych" mogą trochę denerwować. Jednocześnie jednak, efekty specjalne są genialne, to początek lat '80 i na prawdę jestem pod ważeniem! Końcowa scena, w której praktycznie niezauważalne są efekty rozwala. Zakończenie ciekawie zrealizowane - nie oglądam kolejnych części, bo nie są już tak ciekawe i Internet się ze mną zgadza w tej materii.

1988 - Die Hard
No o "Szklanej Pułapce" nie muszę nikomu nic pisać. Akurat Polsat puszcza sobie w niedziele o 20 tą serię, to i ja ze swoją panną oglądamy, ale na kompie. Ostatnio pierwsza część poszła na tapetę. I co? I nic, ten film nadal ma swój urok, szorstki żart i niesamowity Bruce Willis!

1990 - Teenage Mutant Ninja Turtles
Obejrzałem, bo miałem ochotę tongue Historia czterech żółwi, niedoszłego hokeisty, reporterki i szczura, którego najlepsza deratyzacja by nie wykurzyła tongue Film nadal fajny, chyba bardziej już postrzegam jak film mimo wszystko - familijny i akcja. Dużo fajnych dialogów, chociaż nie zawsze żarty są dla mnie takie śmieszne tongue Rola Shreddera - bardzo mroczna i skryta, prawdziwy czarny charakter, a nie takie byle co! Film kończy się również fajnym morałem, chyba za dużo takich filmów oglądam tongue

2011 - The Tunnel
Film rodem z Hiszpanii, która ostatnimi laty przypadła mi do gustu, jeśli chodzi o horrory dokumentalizowane. Po Rec to film, przy którym najlepiej się bawiłem. Fabuła opowiada o grupie reporterów schodzącej do podmiejskich tuneli, w których w dziwnych okolicznościach, znikają ludzie. Na miejscu nie jest za wesoło i totalnie przerażająco. Choć film w większości momentach jest przewidywalny, to właśnie to oczekiwanie na nieuniknione najbardziej cieszy i wbija w fotel. Nie zabrakło momentów zaskoczenia i fajnie, bo coś takiego zawsze cieszy. Jeśli chodzi o grę aktorów - początkowo wyglądało to na nic szczególnego, ale na koniec mogę powiedzieć, że aktorzy nie dość, że zachowali się bardzo naturalnie, to ich reakcję (poza wyjątkami wymuszonymi tym, że film musi płynąć dalej) są dość "ludzkie" i niesztuczne.

2012 - Get The Gringo
Kolejny film z Melem Gibsonem, na który ostrzyłem sobie zęby i co? I de facto chciałem fajnie wysmażonego kotleta z grubą panierką i dobrze dobranymi przyprawami, a tu ostałem kurczaka tak soczystego, że miód malina. Czyli co z tego? Otrzymałem coś zupełnie innego niż się spodziewałem, sądziłem, że więzienie jest jedynie przeskokiem do prawdziwej akcji, ale okazało się, że tutaj rozegra się większość scen. I dobrze, meksykańskie więzienie rodem z National Geographic. Fabuła dość nietuzinkowa, ale przewidywalna. Żarty świetne, gra aktorska również bardzo na luzie i fajnie zrealizowana, nawet Gibson nie zgrywa twardziela ani szaleńca, a bardziej cwaniaczka, trochę przypominając miejscami Cravena z Edge of Darkness.

I to na tyle, co było przez ostatni czas big_smile

3 (edytowany przez Goro Gondo 2012-12-11 19:13:47)

Odp: Co ostatnio oglądałem

Śmiertelny rejs - Niezły film, mimo, że stosunkowo nowy. Film z pomysłem, ciekawymi postaciami Williamsa i Janssen i świetnymi elementami humorystycznymi. Dialogi też są mocną stroną, tak samo jak znakomita muzyka Jerrego Goldsmitha, która na myśl przywodzi stare horrory. Efekty specjalne są w dużej mierze CGI, ale nawet nie irytują. No może w kilku momentach. Te robione tradycyjnie dają radę. Na minus idzie tylko banda terrorystów-najemników - zachowują się jak banda uczniaków, mimo, że grają znani aktorzy, to wypadają dość blado. Akcji jest dużo, film potrafi trzymać w napięciu i da się na nim wyluzować i nieźle się bawić. Aktor grający kapitana statku jest bardzo podobny do Nick'a Nolte i pamiętam, jak raz w gazecie, jak film był dawno w TV pisało właśnie, że w jednej z ról Nick Nolte. 7/10

Łowca Śmierci IV - Film raczej słaby - efekty są mizerne, fabuła no to nawet nie warto mówić, aktorstwo też biedne. Walki są na nierównym poziomie - są cholernie sztuczne, ale są też i całkiem niezłe. Tytułowi tytani dopiero na końcu na kilka minut się pojawiają, a cały film i historia są tylko po to, żeby pokazać jak najwięcej walk i cycków. Z początku zapowiadało się na pół -erotyk, ale nie ma nic ostrzejszego niż pojawiające się w co drugiej scenie cycki. Właściwie powiedziałbym nawet, że film skierowany do młodszej (no nie takiej całkiem młodszej, ale mimom wszystko dla młodszych) widowni. Muzyka jest całkiem OK. Postać Łowcy Śmierci kreowana nieco sztucznie, ale mimo wszystko fajna. Fajna jest też jego koleżanka wink. I tworzą niezłe trio z takim wielkim, czarnowłosym wojownikiem. Klimat w sumie jest, szczególnie oglądają z kasety video można nawet miło spędzić te 80 minut.

Łowca Śmierci III - Dość dobry, nieco chaotyczny, walki wyćwiczone, ale fajna tytułowa postać jest i niezła muzyka. Ogląda się nieźle. Całość odpowiednio kiczowata.

4 (edytowany przez hapol 2012-12-12 15:47:38)

Odp: Co ostatnio oglądałem

Obejrzałem ostatnio film poprzedzający ten, który sprawił mi tyle problemu, mianowicie: Universal Soldier 3: Regeneration. Film jest totalnie dziwny, ale powiązany przynajmniej z dwoma pierwszymi filmami. Luc jest na "odwyku" od przemocy i jest jednym z 5 ocalałych uniwersalnych żołnierzy pierwszej generacji. Później zstąpiono ich klonami. Jeden z naukowców po zamknięciu projektu wykradł jednego z nich (generacja 7) i wraz z ukraińskimi terrorystami próbuje uwolnić jakiś tam politycznych więźniów, bo jak mnie to wysadzą Czarnobyl. Całego miejsca pilnuje właśnie ten jeden żołnierz, którego niemal nie można zabić. W miejsce wysyłani są nie tylko zwykli żołnierze USA, ale i właśnie super żołnierze, jednak i oni giną. Ostatnią nadzieją jest właśnie Luc, który musi wrócić do swojego poprzedniego życia, jednak jeśli to uczyni, już nikt nie będzie mógł go kontrolować. Po wszystkiemu - okazuje się, że do projektu powrócono, produkując klony. I tutaj pojawia się kolejna część. Mimo obejrzenia poprzedniej części, czwarta w cale nie stała się dla mnie jaśniejsza. Nadal nie wiem, o kogo chodzi, kto kogo i za co, a na pewno nie wiem co stało się z Luciem, który nagle stał się kimś totalnie dziwnym.

Osobnym tematem jest pojawienie się Andrew Scotta granego przez Lundgrena, który wyraźnie ginie w trzeciej części, a pojawia się w kolejnej, chyba, że to klon... tongue

_________________________________
EDIT:

A bym zapomniał, jakiś czas temu miałem przyjemność obejrzenia Yp man. Film bądź co bądź ciekawy. Trafiła do mnie jego recenzja, która wskazywała, że to film warty obejrznia. Faktycznie, spodobał mi się, opowiada o Yp manie - mistrzu sztuk walki, który trafił w czasy wojny chińsko-japońskiej. A co w drugiej części? Yp man ucieka w inną część Chin, gdzie próbuje otworzyć szkołę sztuk walki. Po kilku perypetiach udaje mu się to, jednak spokój zakłócony jest turniejem organizowanym ze względu na przyjazd... Brytyjskiego Mistrza Świata w boksie, co prawda facet wygląda zupełnie inaczej niż bokserzy w tamtych czasach, bo był rok 1933, ale cóż. Film jest ciekawy wciągający i aż się czeka na kolejne sceny, w których walka jest dodatkiem a nie głównym motywem! Więcej jak w poprzedniej części, pojawia się humor i to nawet czasem czarny wink
Kiedy oglądałem ten film, nie wiedziałem, że jest on realizowany na prawdziwych zdarzeniach z życia Yp mana - szczerze mówiąc, to nie sądziłem, że w ogóle to ktoś o takim nazwisku mógł żyć tongue Obejrzyjcie, bo warto nawet obie części z marszu, bo jak się okazuje - Yp man wytyczył drogę nei tylko dla siebie, ale i dla kogoś, kogo w sumie - się nie spodziewałem! big_smile

5

Odp: Co ostatnio oglądałem

Ostatnio obejrzałem sobie film : " Kobieta w czerni " .
Jest to typowy horror o duchach ale ciekawie pokazany . W tym filmie główną rolę zagrał Daniel Radcliffe , ten od Harrego Pottera .
Horror ma ciekawą fabułę , która wciąga już w pierwszych minutach filmu . Nie sposób się nudzić na filmie . Klimat mroczny i tajemniczy przez co stawiam go jako grozę z najwyższej półki .
Momenty dreszczyku są i to wykonane na wysokim poziomie do tego stopnia , że nawet chwilami przechodziły mnie ciarki , a elementy wystraszenia widza typowym dla horrorów trickiem zwanym " niespodziewane BUM ! " , są mistrzowsko zastosowane . Krótko mówiąc , chwilami bałem się na tym filmie . I to jest wg. mnie prawdziwe kino grozy , które lubię .
Kreowanie postaci przez Daniela bardzo mi się podobało i szybko zapomniałem , że to Harry Potter .
Ogólnie , aktorstwo super .
Polecam ten film , można obejrzeć i się nie zawieść . A jeżeli już , to można sobie go wieczorkiem zarzucić i wtedy będzie lepszy efekt seansu smile
Naprawdę , dobry film .

6

Odp: Co ostatnio oglądałem

Obejrzę! big_smile

7 (edytowany przez Goro Gondo 2012-12-30 22:44:43)

Odp: Co ostatnio oglądałem

Prawdziwe kłamstwa - Dobry, ale nie aż tak jak wcześniejsze osiągnięcia obu panów. Fabuła bardzo dobra, wszystko elegancko rozplanowane, wspaniałe efekty specjalne i niezła muzyka. Aktorstwo jest dobre i dialogi też całkiem niezłe. Sekwencja w toalecie jest znakomita i to chyba jeden z najlepszych występów Arnolda. Tak samo konny pościg i sceny hotelowe. Szkoda, że późniejsze akcje są tak mocno przesadzone. Mówię o samym finale z odrzutowcem. Mamy też sporą dawkę humoru, notable niezłego, ale chwilami zbyt absurdalnego. Ta scena z UZI to strasznie głupia... , tak samo, że Helen nie poznała Harry'ego w wielu scenach. 6/10

Stój, bo mamuśka strzela - W sumie dość fajna, pogodna komedia. Jest ten klimat i Stallone oraz znakomicie zagrana mamuśka. Muzyka też bardzo fajna. Humor jest ok, ale ta scena z pampersem to takie przeszarżowanie lekkie. Jak na komedię akcji to czasem nieco jej za mało. Ale ogólnie dobrze się ogląda i miło można spędzić czas. 5,5/10.


"Nasza niania jest agentem"-  to film skierowany dla tych najmłodszych, ewentualnie dla całej rodziny na np. świąteczny wieczór. Wszystko w nim jest oklepane do bólu, ale naprawdę przyjemnie się go ogląda. Jest sporo humoru, kilka naprawdę śmiesznych scen i kilka dobrych sekwencji walk. Produkcja jest pogodna, wesoła i stanowi całkiem niezłą zabawę. Jackie Chan jak zwykle daje radę, świetnie się bawi w swojej roli i sprawia, że każdy film z nim jest dobry. Wkurzał mnie jedynie ten nieudolny ruski akcent i główny boss mafii, no, ale... W sumie mogło by być też nieco więcej walk, bo muszę powiedzieć, że niektóre są bardzo dobre i szkoda, że jest ich tak mało. Niektóre sceny też były chybione, głównie gdy chodziło o efektowność i gadżety. Ale, co tam, ważne, że dobrze się ogląda i jest chęć na powtórzenie sobie. Mocne 5,5/10.

Tak to się ma po odświeżeniu. Spy Next Door oglądałem po raz pierwszy, właśnie w święta.

8

Odp: Co ostatnio oglądałem

Specjalista - Fabuła nie najgorsza, rola Stallone nawet OK, ale kreacja Sharon Stone to moim zdaniem porażka. Jej postać daje się każdemu obmacywać, wykorzystywać i cały czas kręci – kto by takiej pomagał? Fajnie w roli czarnego charakteru wypada Eric Roberts. Trochę mało akcji jest, ale w pamięć zapada scena bójki w autobusie i wybuchowy finał. Niezła jest też muzyka Johna Barry’ego. Ładnie wypadają róże lokacje – magazyn, miasto, ulice, czy hotel. Wybuch w hotelu, gdy odrywa się jego część robi wrażenie. Produkcja potrafi zainteresować sobą, choć jest parę przestoi. Mamy też dawkę erotyki, niewielką, ale jest.

9

Odp: Co ostatnio oglądałem

Mnie się początkowa akcja w autobusie podoba big_smile
Ale ogólnie, film stawiam raczej wśród tych słabszych i to głównie właśnie przez kreację Stone...

10

Odp: Co ostatnio oglądałem

Liberator - Fabuła nie razi głupotą, aktorstwo jest naprawdę dobre - tym razem Steven nie wypadł źle, a
towarzyszy mu charyzmatyczny Tommy Lee Jones w roli bad guya (całkiem przykuwająca uwagę
postać) i Gary Busey. Efekty specjalne są dobre, sieczka w kilku miejscach jest niezła i w dodatku
nawet dość wiarygodna. Z początku są ten faje elementy humorystyczne. Film jak "Die Hard", czy
"Sudden Death" nieźle wykorzystuje motyw sam przeciw wszystkich. Polecam.

11

Odp: Co ostatnio oglądałem

Hehe, jakoś mnie już Liberator nie ciągnie do siebie. Fajna jest tam rola króliczka Playboya big_smile
Niezłe cycki wink

12

Odp: Co ostatnio oglądałem

Z Seagal'em dobry był jeszcze Nico, Wybraniec Śmierci i Wygrać ze śmiercią, a inne jego filmy są słabe, tym bardziej te nowe, obejrzałem ich parę i ocena to 2 lub nawet 1.

13

Odp: Co ostatnio oglądałem

Ja oglądałem często z matką jego i traktowaliśmy jego filmy wyjątkowo śmiesznie, jak komedię! Nawet te stare były śmieszne, chociaż miejscami fajne filmy to widząc Seagal'a nie mogę się nie śmiać z jego "magicznych ruchów" big_smile