Temat: Własna wersja T3

Załóżmy, że cofamy się do roku 2003. Mamy prawa do nakręcenia "Terminatora 3". Jak byście taki film nakręcili? Co byłoby motywem przewodnim? Kogo byście zatrudnili do filmu i jakie role dla nich przewidzieli? Piszcie co Wam po głowach chodzi.

Mój pomysł nr 1 na wątek główny w Buncie Maszyn: T-X przybywa z przyszłości, by nie tylko przygotować świat na wojnę z maszynami, ale przede wszystkim by doprowadzić do powstania Skynetu. T-800 który pojawia się jako dobry terminator, informuje Johna, że T-X "przywiózł" ze sobą Skynet i wraz z Connorem starają się zniszczyć cyborga Skynetu. Nim im się to udaje, T-X zdoła przekazać ludziom dane zawierające cały "mózg", osobowość Skynetu. Uruchamiając go pod koniec filmu, ludzkość podpisuje na siebie wyrok zagłady.

Pomysł nr 2: film nie nazywa się "T3", ponieważ nie jest bezpośrednią kontynuacją T2. Po drugiej części można było zrobić od razu film o wojnie z maszynami, czyli przyszłość z filmów Camerona, w której nie nastąpiły wydarzenia z T2 (a więc taka, w której Skynet powstał zgodnie z pierwowzorem).

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

2

Odp: Własna wersja T3

Fajny pomysł, kilka razy już zastanawiałem się nad scenariuszem kolejnej części Terminatora. Pozwolę sobie jutro, bądź w najbliższym czasie coś naskrobać z przeszłości. wink

3

Odp: Własna wersja T3

Pomyślę , pomyślę i niedługo napiszę wersję T3 .
Teraz nie mam za dużo czasu ale wkrótce przedstawię swoją wizję smile

4 (edytowany przez Reuel 2012-10-08 21:17:53)

Odp: Własna wersja T3

Pierwszy pomysł jak dla mnie słaby, o wiele bardziej mi się podoba wersja filmowa, czyli Dzień Sądu jest nieunikniony, a John jak głupi przepełniony doświadczeniami z przeszłości wierzy, że można coś zmienić, wówczas życie pokazuje jak bardzo się mylił. Jedyna kwestia, że John winnien jest być twardzielem, co niestety nie jest odzwierciedlone w oryginale.
Druga opcja zaś dość naciągana, o wiele lepiej zrobić 3 część na wzór tej obecnej, gdzie po prostu Dzień Sądu jednak nastąpi i film tłumaczy dlaczego.

5

Odp: Własna wersja T3

Piszcie, piszcie wink

Reuel, mi się bardziej podoba moja druga opcja. Wolałbym, żeby T2 zostawili w spokoju i zrobili film o wojnie z maszynami i roku 2029.
Coś nieuniknionego w Buncie Maszyn to dla mnie błąd fabularny względem pierwowzoru. W T1 i T2 ciągle przewijał się tekst: "nie ma przeznaczenia" i na tym opierały się filmy Camerona. Robiąc nieuniknione wydarzenia, Mostow przekreśla myśl przewodnią terminatora.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

6

Odp: Własna wersja T3

OK, mam trochę czasu i opisze swój pomysł na trzecią część.

Przede wszystkim zacznę od kilku rzeczy, które zostały przeoczone przez Camerona. Przede wszystkim Dayson nie pracował sam, ale w zespole, zatem mimo starty wszystkich danych w bodu i w biurze, oni nie musieli przerywać pracy nad SkyNetem, a pewnie i wielu z nich część swojej pracy zabierali do domów, a przynajmniej ci bliscy współpracownicy. Zatem jest od czego odbudować pracę nad SkyNetem.

Drugą taką rzeczą przeoczoną przez Camerona jest bliźniacza sytuacja z pierwszej części. SkyNet zbudowano na bazie procesora z pierwszego Terminatora. Poza nim pozostała jeszcze okazała ręka oraz pewnie reszta układu. A teraz: pamiętacie scenę, kiedy T-1000 włożył rękę Terminatora w wielkie koło zębate? Jego ręka tam została...

I bach, są ludzie, którzy wiedzą o istnieniu takich technologii, mają jakiś zaczątek badań, mają "nową rękę" i spodziewam się, że mają też szkielet pierwszego Terminatora. Od tego zaczynają badania i początek fabuły. A co dalej? Sprawa z dobrymi pomysłami się tu skończyła, ale wydaje mi się, że pójście w kierunku tego, że Sarah i John żyją sobie gdzieś Meksyku, w Ameryce poszukiwani za "zabójstwo Daysona" itd, itd. Dowiadują się od żony Daysona - już po długich latach, że CS odbudowuje nadal SkyNet, ale prace idą w złą stronę, ponieważ system jest niestabilny, tutaj niestabilnością mogła by byś już wstępna świadomość SkyNetu. Sarah mogła by nie żyć, ale w sumie mogłaby zginąć w filmie - było by fajnie (:P)! Ekipa, jaka by tam występowała to: John, Sarah, Danny i Blythe. Wracają do Ameryki by zniszczyć, to co zostało do zniszczenia. W tym momencie maszyny stają się niemal już samoświadome (to jeszcze nie Dzień Sądu) i są tam jakieś prototypy Terminatorów, z którymi trzeba walczyć. Coś by dalej można było wymyślić. Film kończyć miałby się akcentem zbliżonym do tego w T3. Mianowicie, przeznaczenia można uniknąć, ale zło potrafi się odradzać, no coś takiego tongue

7

Odp: Własna wersja T3

hapol napisał/a:

Przede wszystkim zacznę od kilku rzeczy, które zostały przeoczone przez Camerona. Przede wszystkim Dayson nie pracował sam, ale w zespole, zatem mimo starty wszystkich danych w bodu i w biurze, oni nie musieli przerywać pracy nad SkyNetem, a pewnie i wielu z nich część swojej pracy zabierali do domów, a przynajmniej ci bliscy współpracownicy. Zatem jest od czego odbudować pracę nad SkyNetem.

Drugą taką rzeczą przeoczoną przez Camerona jest bliźniacza sytuacja z pierwszej części. SkyNet zbudowano na bazie procesora z pierwszego Terminatora. Poza nim pozostała jeszcze okazała ręka oraz pewnie reszta układu. A teraz: pamiętacie scenę, kiedy T-1000 włożył rękę Terminatora w wielkie koło zębate? Jego ręka tam została...

Wiesz co, muszę się nie zgodzić. Te szczątki z terminatorów T-800 są zmasakrowane. Wydaje mi się, że porozgniatany korpus T1 i zmiażdżona ręka T2 (to koło zębate wciągnęło mu łapę :D) nic nikomu nie dadzą i tak samo pewnie pomyślał Cameron.

Co do tych rzeczy w biurach, to pewnie ktoś jeszcze coś miał, ale bez procka T1 mogło to nie wystarczyć do stworzenia Skynetu. Podkreślę: "mogło" ;)

Danny to syn Daysona? A kim jest Blythe, nie pamiętam tej postaci.
Poza tym to ciekawy pomysł. Nic nienapisałeś o przybyciu nowych terminatorów, ale sama koncepcja ponownego odradzania się Skynetu w normalny sposób mi się podoba.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

8

Odp: Własna wersja T3

No właśnie - nie ma Terminatorów... Bo po co?! Skoro tyle niesmaku przyniósł powrót Arnolda w roli Terminatora, ja osobiście nie widzę nikogo na jego miejsce, a dodatkowo w tej koncepcji nie ma miejsce na przyszłość, ponieważ nie została ona jeszcze poznana. Przybycie Terminatorów może jednoznacznie wskazać, że przyszłość nie została zmieniona, a to nie musi być prawdą. Z drugiej jednak strony to, że ich nie ma może oznaczać, że ponownie się udało. Ale widzę to tak: (w dzisiejszych czasach, kończenie jakiegoś filmu zapowiedzią, że będzie kolejna część stało się dość częste, np. Alien vs Predator czy Godzilla z 1998 roku) wszystko kończy się happy endem niby ok, powiedzmy, że zalążek "nowego" SkyNetu został niby to zniszczony, nie ma jak gdyby wrogów, którzy ponownie mogliby go reaktywować, ale na koniec ktoś lub coś przybywa z przyszłości... I wtedy film się kończy - można by to było ciągnąć wtedy, ale podejrzewam, że dało by się z tego wycisnąć jeszcze trochę wink

Co do ręki, to zwyczajowo koła zębate są dwa i jedno nachodzi na drugi, pierwsze niemal jego ręki nie ruszyło - zrobiło to następne koło (z tego, co pamiętam wink) zatem była by szansa. Co do endoszkieletu pierwszego T-800 to fakt, gdyby na coś się stał, użyto by go w drugiej części. Tutaj bardziej też myślałem o tym, że ludzie w teraźniejszości nadal posiadają dowody istnienia takiej technologii. Myślałem też, że dobrym pomysłem byłoby, aby jakaś część T-1000 przetrwała, gdzieś w hucie czy może nawet wcześniej (ale w większości przypadków, gdzie coś takiego mogło by zajść, T-1000 zawsze "zbierał się w garść") i to zainfekowało może sieć, albo jakiś zaawansowany komputer, niekoniecznie w grupie badawczej, próbującej odzyskać prace Dysona.

Jeśli chodzi o zniszczony procesor, to ok. Nie ma go, ale to nie oznacza, że to co z niego już wyciągnięto przepadło. Nie można było chyba tylko wykonywać testów zgodności, poza tym mało orientuję się w procesorach i badaniu stabilności obliczeń i innych funkcji.

Co do Blythe to wg terminopedii (czy coś tam tongue ) to córka Dysona - pokazana jedynie w reżyserskiej wersji. Nawet nie wiem czy jej imię pada w filmie, ale widocznie pojawia się w scenariuszu, bo z rękawa sobie jej imienia nie wyciągnęli.

9

Odp: Własna wersja T3

Ostatnio miałem okazję oglądać T2 i tak pomyślałem... Sarah niejako relacjonuje wydarzenia z drugiej części. Zatem gdzieś musi o tym opowiadać. Już abstrahując od alternatywnego zakończenia (SkyNet edition), pomyślałem sobie, że mogła by to na stare lata opowiadać komuś. I tu mam dwie wersje. Ktoś wie, że super komputer, na którym można było zarobić miliony został zniszczony, więc trzeba zabić Sarah zanim do tego dojdzie i ten ktoś pracuje nad mega technologią (terminatory) i wysyła jednego z nich w przeszłość by zabić jednego człowieka dla dobra całej ludzkości. John pod zmienionym nazwiskiem pracował by w tej firmie i wiedząc o tym wysłał by Reese'a... Choć to kompletnie naciągane - to można by było z tego coś wyciągnąć. A druga wersja to ta z tym meksykiem, że na stare lata opowiada to komuś, co może to wykorzystać... Ale nie wiem, co dalej. wink