1

Temat: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

W tym temacie można dzielić się swoimi opiniami na temat filmu "Terminator 3: Bunt maszyn" ("Terminator 3: Rise of the Machines"). Możemy podawać swoje ulubione sceny bądź tez cytaty.

2

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Witam.

Cóż mogę napisać, mi osobiście film się podoba, Arnold gra 850'ątkę bardzo dobrze, chodź nie wygląda ona już tak groźnie i mrocznie jak T-800 w '' jedynce ''. Dodatkowo, moim zdaniem, dzieło posiada wyraźny akcent humorystyczny, co widać np. podczas przylotu T-850, jak i T-X osobnymi śmigłowcami i identycznemu sposobowi lądowania oraz miejscu '' posadzenia '' helikoptera, podobnie jest z kolejną sławną kwestią '' talk to the hand '' oraz walka obu cyborgów w toalecie. Widowiskowe sceny, takie jak pogoń za Connorem przy użyciu potężnego dźwigu samobieżnego, sceny na cmentarzu - to wywarło na mnie duże wrażenie. Jedyne, co mógłbym uznać za wadę filmu, to postać Connor'a, który wygląda na kompletnego nieudacznika, a tak przecież nie jest, wszystko byłoby '' ok '', gdyby zachowywał się trochę bardziej twardo, a on robi z siebie ofiarę losu i żali się samemu terminatorowi. Osobnym minusem jest słaba próba wprowadzenia na nowo problemu ze Sky-Net'em, który okazuje się być tajnym wojskowym projektem. Powinni to lepiej wymyślić, może wysłać kolejnego cyborga, by ten pozwolił odrodzić się temu systemowi, nie wiem. Reasumując Terminator III jest filmem bardziej rozrywkowym, o prostej budowie i masie efektów specjalnych, wg. mnie daleko mu do pierwszej części, która najbardziej przypadła mi do gustu.

Pozdrawiam - Cyborg.

Jestem organizmem cybernetycznym. Pojęcie ' cyborg ' oznacza pół człowieka - pół maszynę. W moim przypadku maszyna odnosi się jedynie do sfer psychicznych, natomiast człowiek - fizycznych. Zachowując się i żyjąc jak terminator można osiągnąć bardzo dużo.
___________________________________

3

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

W większości zgadzam się z powyższym, ale w plusach dodam że zakończenie filmu naprawdę na poziomie.

4

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Taka ciekawostka. Wczoraj mieliśmy 19 kwietnia 2011 roku, czyli dzień, w którym Skynet został uruchomiony w "Terminatorze 3".
http://www.youtube.com/watch?v=w6V3sd2r9IY


A za 2 dni będzie Dzień sądu smile
http://terminator.wikia.com/wiki/2011/04/19

5

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Film ten bardzo mi sie podobal wszczegolnosci finalowa scena kiedy Arnold (T-850) lapie za noge/resztke nogi T-X wszadza mu jej do geby swoja "baterie" i mowi "you are terminated". Nie podobalo mi sie zachowanie Johna wielka ofiara losu ale Arnold super zagral 850atke. filmu daje 8.5/10
pozdro smile

6 (edytowany przez Olagfigh 2012-02-20 01:28:17)

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Co do zagrania T-850 przez Arnolda to nie widzę żadnej rewelacji. Arnie zagrał blaszaka tak jak zwykle, czyli tak jak trzeba big_smile.
Mi się bardzo film nie podobał i nie podoba. Nie widzę nic na jego obronę. Znów mamy dobrą vs złą maszynę; znów Skynetowi chcemy zapobiec, znów mamy twardą kobietę na ekranie (Linda nie chciała zagrać więc wymyślili na jej miejsce Kate) a żeby trochę zamaskować zbyt rażące podobieństwo do T2, Mostow nawrzucał wątki humorystyczne które nie pasują do Terminatora. Zakończenie filmu (gdy się przymknie oko na podnoszenie mocarnych drzwi, które powinny zgnieść terminatora niczym prasa hydrauliczna w pierwszej części; i gdy przymknie się oko na ciągłe wyciąganie baterii z brzucha) jest znośne. Oczywiście nie obyło się bez jakże trafnych "docinek". "You are terminated" było tak niezbędne jednej maszynie do zniszczenia drugiej, że bez tego tekstu T-X nie mogłaby ulec zniszczeniu.

Ocena: 2/10 (1 za efekty specjalne + 1 za Arnolda który mimo wieku prezentował się nieźle)

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

7

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Właściwie powtórzę tutaj dokładnie to samo co w temacie "Kronik Sary Connor". Jest to ostatnia rzecz o jakiej się nie wypowiedziałem związanej z Terminatorem na naszym forum, ale moją opinię wyraziłem jasno w swojej recenzji umieszczonej na stronie. Krótkie podsumowanie filmu: Nie taki zły jak go malują - 7/10. wink

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

8

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Terminator 3 - Według mnie film słaby, zupełny brak klimatu poprzednich części i żenujące momenty humorystyczne. Niektóre sceny to czysta głupota i próba podejścia do tematu w luzackim stylu. Aktorstwo też jest strasznie sztuczne, zawsze rozwala mnie scena z próbą samobójstwa Connora. Efekty Specjalne w kilku miejscach robią wrażenie, ale ogólnie to z dwójką nie ma porównania. Scenariusz, logika / fabuła też leżą - mnoży się od nieścisłości i nielogiczności. Nie lubię tego filmu, dla mnie seria o cyborgu zakończyła się na dwójce. 5/10

9 (edytowany przez Reuel 2012-04-12 20:02:39)

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Gdy wziąłem się do oglądania tej części jako mały dzieciak po obejrzeniu poprzednich części, nie słyszałem żadnych opinii o filmie, dzięki czemu podszedłem do niego będąc całkowicie obiektywny. Szczerze mówiąc po pierwszym obejrzeniu byłem nim wręcz zachwycony. Wbrew innym mi sceny komiczne przypadły do gustu i nie widziałem w nich nic złego, zresztą nadal tak jest. Klimat jak dla mnie jest fajny, fabuła generalnie jest o wiele słabsza od poprzedniczek choć nie jest tragiczna. Tutaj są rzeczy, które powinny boleć najbardziej fanów Terminatora, bo niektóre wpadki wręcz dobijają. Na plus na pewno Kristanna Loken grająca T-X, bo co by tu nie gadać wczuła się w swoją rolę bardzo dobrze. Owszem, parokrotnie sceny z nią są przesadzone, jednak ten niesmak zmywają sceny akcji, w których rzuca Arnoldem o ściany ;D Sami aktorzy no to tak powiem, że żaden nie zagrał źle, a wręcz na odwrót, także Nick Stahl, który grał lekkiego fajtłapę przez wizję reżysera. Na sam koniec muszę przyznać, że koniec filmu daje fajny zwrot, a scena obrazująca Dzień Sądu jest klimatycznyn i na swój sposób pięknym zakończeniem sagi, w sensie takich dziejów Connora przed dniem sądu. No cóż, oceniając film w skali szkolnej dałbym mu mocne 4 ale nic wyżej. Zaś co do porównania z resztą sagi... no cóż, pomimo błędów uważam go za pełnoprawną kontynuację, jednak z bardzo dużymi zastrzeżeniami wink

10 (edytowany przez Stoki 2012-04-14 11:24:36)

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Próbowałem spisac sobie wszystkie plusy tego filmu ,ale coś słabo mi to wychodziło . Więcej pozycji miałem w rubryce minusy tongue . Ale po kolei .
Najbardziej się zawiodłem na klimacie tego filmu . Zbyt taki sielankowo humorzasty . No i sceny które powinny miec POWERA wydawały się strasznie nijakie ... wina reżysera hmm ? . Dla przykładu porównajmy sobie akcję w bazie , gdy T-850 strzela do T-X i ta wpada do szybu, do akcji w T2 jak Sara strzela do T-1000 ,gdy ten jest nad "surówką" (w hucie) . W T2 akcja ma powera , czuc moc wystrzałów i to jak T-1000 obrywa . Podobna akcja w T3 jest tak nijaka ,że aż mdli . Strasznie szybkie ujęcie , bez siły jakby reżyser chciał jak najszybciej ominąc tą akcję (podobna lipa jest w Salvation) . Szkoda .
Inny przykład to zadyma na cmentarzu jak T-850 idzie z trumną . Strzelanie do radiowozu , sieczka , wszystko trwa za krótko , za słabe ujęcia kamer , ogólnie jakby szli po taniości co wydaje się dziwne patrząc na budżet filmu . Oczywiście podobnej akcji z T2 przypominac nikomu nie trzeba wink
Innym przykładem może byc scena wojny w przyszłości . Prawdę mówiąc bardziej niż ta w T2 , przemawia do mnie obraz wojny z T1 . Typowa partyzantka , tak wygląda prawdziwa walka z teoretycznie silniejszym wrogiem (polecam obczaic wojnę w Wietnamie ) . W T2 wszyscy idą na huuurrra jak na ostrzał a każdy żołnierz powinien byc wtedy na wagę złota (wiem ,że Ruch Oporu zdobywał przewagę , no ale bez przesady z takim atakiem na żywioł big_smile ) . No ,ale nie do tego zmierzam . Pierwsze co w T3 rzuciło mi się w oczy to oprócz fajnych efektów wizualnych ... to stado mrówek . Terminator na terminatorze obok terminatora . Zastanawiałem się kiedy jeden drugiego w łeb strzeli przypadkowo ,tak dużo ich tam było . Reżysera zbytnio poniosła fantazja , wystarczył jeden granat Ruchu Oporu i kilka killów by zaliczyli wink . No ,ale może to już czepialstwo .
Apropo efektów wizualnych . Nie wiem czy zauważyliście ,ale niektóre z nich dzisiaj biją po oczach mimo iż film jest ponad 10 lat starszy od T2 ,w którym efekty wizualne nawet dziś pieszczą gałki oczne smile . Jak zobaczyłem jak T-X obrywa z RPG na cmentarzu to aż za głowę się złapałem ... Ot genialne są przeplatane z lipnymi .
Co jeszcze mi się w tym filmie nie podobało ... pierwsze "spotkanie" terminatorów a w sumie T-X z samochodem . Już nawet nie piszę o skaczącym aucie ,ale o samym fakcie że wszyscy "niewiadomojak" się spotkali w tym miejscu w środku nocy big_smile .
Jeszcze trzeba wspomniec o samej T-X i aktorce jej grającej smile . Pani Loken zagrała naprawdę dobrze . Brak bezsensownych uśmieszków i innych dziwnych min , prawie non stop to samo zimne spojrzenie . Coś jak Arni w T1 (albo Robert Patrick w T2) . Duży plus . Minusem jednak i tak jest fakt ,że za terminatora dali kobietę ... z makijażem ... z rosnącym biustem ... która lubi chwytac za jaja big_smile
O innych "wtopach" rozpisywac się nie będę zbytnio (niektóre elementy pseudo humorystyczne , błędy w datach , John ciota itp. ) czas teraz na plusiki .
Zacznę od d*py strony . Najbardziej podobała mi się końcówka filmu smile . Od momentu kiedy T-850 wysadził się w powietrze z T-X smile . Pokazany dzień sądu , wytłumaczenie ,że Skynet to "wirus" ,który siedzi w komputerach na całym świecie itp. Genialne smile . Ta częśc filmu powinna byc bardziej rozwinięta hehe
Kolejny plusik dla T-X za likwidację niedoszłych pomocników Connora . Z zimną krwią, z tą samą  twarzą mordercy jak T-800 w T1 . Szkoda ,że same morderstwa nie były choc w połowie tak "fajnie" ukazane jak w T1 ,ale wiadomo ... ograniczenia wiekowe sux !
Scena pościgu T-X za Johnem i Kate . Demolka konkretna , nareszcie było widac na co pieniądze szły w tym filmie . Akurat w tym przypadku szybkie , krótkie sceny jak najbardziej na miejscu . Ciekawie się to oglądało , plus dla reżysera .
Chyba na tym by się skończyło hmm . Tak jak na samym początku napisałem , film zbyt sielankowy nastawiony na zabawę ,żeby sobie wybuchy w kinie zobaczyc obżerając się przy okazji popcornem i popijając colą wink . Ani razu nie martwiłem się o los bohaterów ,nic ,zero, jakichkolwiek emocji film we mnie nie wywołał . Żeby chociaż Kate została jakoś ciężej ranna i w ostatniej chwili została uratowana ... (w T1 i T2 do samego końca nie było wiadomo czy wszyscy będą cali i zdrowi ) . Zero pomysłu , film nastawiony na szybką kasę i tyle .

11

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

A jaka jest twoja ocena (bo trochę się rozpisałeś, ale bez puenty)?

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

12

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

5/10 smile . Plusy za Arnolda , niektóre efekty specjalne , końcówke filmu .

13

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Widząc tyle błędów filmu dajesz mu 5/10... dużo.

Napisałeś, że: "Pani Loken zagrała naprawdę dobrze . Brak bezsensownych uśmieszków i innych dziwnych min". Nie zgadzam się z tym. Tzn. w większości scen zagrała dobrze. W jednej, gdy Arnold wsadził jej twarz do kibla to prychnąłem ze śmiechu (jej ta poważna mina mordercy zmieszana z... błotem xd). Druga scena była już winą pani Loken. Oto i ona wraz z odpowiednim komentarzem Kate:
http://www.youtube.com/watch?v=J3eb2aXNM-I big_smile

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

14

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Olagfigh napisał/a:

Widząc tyle błędów filmu dajesz mu 5/10... dużo.

chyba jednak magia "Terminatora" działa i mimo iż film to kiszka (porównując do T1 i T2) to jednak coś w sobie ma wink

15

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Dobrze , że nakręcili 3-kę ale , no i właśnie.........ale jest mizerna.
Powiem tak - pomysł ciekawy ale źle zrealizowany , scenariusz za słaby , nie zaskakuje , rola Connora bardzo kiepska ( obrońca ludzkości jest jakimś ćpunem - kto to wymyślił ) , Sahre za szybko uśmiercili , z Hamilton byłby ciekawszy film , Arni dał z siebie wszystko - pełen szacun , TX  jako kobieta , tylko to było zaskoczeniem ale wg. mnie nie ciekawym , efekty specjalne są w porządku ale na tamte czasy mogli wymyśleć bardziej widowiskowe , przecież Terminator słynął z efekciarstwa , reżyser nie miał do końca wizji tego filmu , nie wiedział co chce tak naprawdę osiągnąć , no i ten motyw przewodni w 3-ce - to już jest chamstwo i olanie fanów totalnie ( jak można spier........lić taką muzykę , co to za kompozytor ? ) , ale mimo wszystko dobrze , że jest " Bunt maszyn ", bo tutaj otworzyły się drzwi do kolejnych odsłon. Moim zdaniem słaby film ale wart obejrzenia , za to "SALVATION", podobał mi się bardzo i ta muzyka Dannego Elfmana - mam soundtrack , jest naprawdę dobra. Wracając do 3-ki , mogli się bardziej postarać przy tej produkcji począwszy od pomysłu po montaż filmowy.     Pozdrawiam fanów serii!

16

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Moim zdaniem to był błąd zastępując Camerona 8/10.

17

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Mimo , że jest tyle złych opinii na temat tej części to jednak można dostrzec w tym filmie coś co się podobało i dlatego chciałbym się z Wami podzielić " co mi się podobało w Buncie Maszyn " .
Masakra z dźwigiem , to jest pierwsze co przychodzi mi napisać i pewnie nie mnie pierwszemu . Dobra akcja
Za dużo to tutaj nie napiszę .
Walka wręcz obu terminatorów w łazience była jeszcze dobrze zrealizowana , było na co popatrzeć .
No i wjazd helikopterów do bunkra , czyli końcówka filmu była zrobiona ciekawie .
Oczywiście są jeszcze w filmie szczegóły i króciutkie momenty , które mi się podobały , a mianowicie :
- T-1 , rozwalający ludzi i konfrontacja z T-800.
- Prolog Johna na samym początku filmu i obraz wojny ludzi z maszynami .
- Słynny tekst , który mnie bawi w każdej części - " get out " .  , jest to krótkie zdanie , a jakie stanowcze i dosadne .
- Arni obdarty za skóry , to już klasyka .
- moment , w którym w bazie wojskowej skynet przejmuje władzę .
- TX przebija ręką fotel kierowcy w wozie  , a tym samym też ciało policjanta .
- TX złapana przez wielki magnez i moment rozpuszczania jej skóry przez te siły .
- Ucieczka karawanem i walka na dachu tego pojazdu gdzie w ostateczności TX zostaje zrzucona na ziemię w wyniku przejechania pod naczepą ciężarówki .
To chyba wszystko co mi się podobało w tej części . smile

18

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Patrzcie co znalazłem big_smile:

http://www.youtube.com/watch?v=J3eb2aXNM-I

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

19

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Stare, al;e dobre. wink

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

20 (edytowany przez hapol 2012-10-03 19:37:23)

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Dobra, to może czas trochę popisać na temat jednego z najciekawszych filmów jakich miałem okazje oglądać w życiu i pewnie rzadko w  przyszłości zdarzy mi się coś podobnego obejrzeć. Na forum wszem i wobec mówię, że film jest dobry i napiszę krótką opinię, co niniejszym czynię.

Od czego zacząć? Może od Arnolda, co był najstarszy na ekranie. Świetnie podszedł do roli, jedną nogą już jako Gubernator, znów wbił się na siłownię i mógł zagrać stalowego kolosa, który straszy choć odrobinę i choć wyraz jego twarzy jest prześmieszny, to jednak Terminator z niego, jak się patrzy, a raczej paczy. Kilka przezabawnych scen i gagów z nim związanych nie muszę wymieniać, wszyscy co widzieli film wiedzą, o jakie chodzi, a dla tych, którzy postanowili zostawić go na później nie będę palił niczego. Choć po takim okresie hańba temu, co nie widział, to jednak obejrzenie sobie kilka filmów wydanych powiedzmy 10 lat temu - fajna sprawa! No ale dobrze, macie mnie - nie mogę się powstrzymać. Do ulubionych moich gagów należą zdecydowanie sceny:
- wyjście z baru z męskim striptizem i ubranie uma guma, okularów w stylu lambada
- I'll drive - niezły tekst po zderzeniu z wozem straży pożarnej
- ukochany dr Silberman uciekający w popłochu po ujrzeniu maszyny śmierci
Reszta tych zabawniejszych momentów również wbija w fotel i moim zdaniem tutaj Mostow punktuje in plus, i to bardzo!

Drugi cyborg? Uhh... Szczerze to Peta Willson była by w tej roli o niebo lepsza niż Loken, ale cóż, widzę, że młodość ponad wszystko. Szkoda, bo na prawdę w niektórych scenach nie miała by sobie równych, chociaż Christina w scenie lizania krwi Johna miło mnie zaskoczyła prawdziwością tej sceny, co i bądź co bądź - cycki też ma fajne wink Ale reszta rzeczy, sam pomysł na cyborga mordercę-cygorbów i obsadzenie w tej roli kobiety - moim zdaniem miało to mieć wydźwięk polityczno-etyczno-poprawnościowy. Kobieta jako niby to tłamszona w dzisiejszym świecie jest od mężczyzny znacznie silniejsza, lepsza, szybsza i w ogóle młodsza. Lepszy model itd. Trochę irytują mnie jej bronie - rozumiem, że miotacz plazmy jeszcze mógłby przejść, ale piła do konserw i miotacz ognia (MOG, niby skąd miała by brać gaz do niego?!) to już lekka przesada. Fajnie też zostało pokazane sterowanie pojazdami - komputery pokładowe to dziś fajna sprawa, ale jak szwankują to nigdzie nie pojedziemy, ale same sterować pojazdem? W 2003 roku to dość odważna wizja, jednak biorąc pod uwagę sterowanie wszystkimi podzespołami w samochodzie i patenty jakie na rynek wprowadza Volvo czy VW, nic mnie nie zdziwi. Postać ogólnie fajna, daje jej łatkę emblematu emancypacji kobiet w XXI wieku i tyle.

A co z pozostałymi aktorami? Robert Browster zagrany całkiem nieźle, to ważna postać w Uniwersum. Wprowadzenie Kate? Też bardzo fajny manewr, w końcu wiemy coś o Johnie więcej. Bo na razie to był on pewnym półbogiem z zapomnianego świata przyszłości z nie wiadomo jak bardzo nieskazitelną duszą bojownika o miłość i sprawiedliwość. Teraz wiemy przynajmniej, że sam nie zawojował całego świata i komu może, czy nawet mógł za to podziękować. Walcząca Kate, która niczego się nie spodziewa wypada całkiem dobrze i w sumie nieźle zastępuje wspomnianą tylko tablicą nagrobkową Sarę. A co z Johnem? Na prawdę szkoda, że Edward nie mógł zagrać, bo wypadł by o wiele lepiej niż Nick. Z drugiej jednak strony, spasł się niesamowicie w tamtym czasie i grubego Johna nikt by widzieć nie chciał, a raczej nie ma on tendencji Bale'a do chudnięcia niemal na zawołanie. Ogólnie zniszczyli wielką legendę Johna, bo tutaj jest on maminsynkiem i ciapą jakich mało.

A gdzie w tym wszystkim jest SkyNet? Hmm początkowo miał być komputerem, który chce niczym Mózg przejąć władzę nad światem i zniszczyć największego wroga ludzkiej rasy. Właśnie nie wiem czemu ale wiele razy ten aspekt jest pomijany, dlaczego właśnie SkyNet się zbuntował. On się nigdy nie zbuntował, wykonuje tylko to, co do niego należy - niszczy największego wroga dla nas, nas samych. W trzeciej części jest to dość dobrze ukazane poprzez "włamywanie i infekowanie" sieci na całym świecie. Później chyba już o tym zapomniano, bo założono, że wirus, którym ma być SkyNet jest już nastawiony na eliminacje ludzi, a przecież taka dyrektywa ma dopiero zostać wydana. A co się dzieje na drodze komputer-program (wirus)? Każdy chciałby to wiedzieć, ja sobie tłumaczę to na takiej zasadzie, że Reese nie był geniuszem, nie znał się na komputerach i wcale się nie dziwię. Z drugiej strony mamy ewolucję komputerów i przede wszystkim - oprogramowania! Kiedyś nastawili się na moc komputerową, a teraz dąży się do jej wykorzystania! Ot cały szkopuł w tym, że komputer był jedynie narzędziem, miejscem przechowywania programu, teraz to już nie jest tak potrzebne, może on działać w sieci i chyba to jest główny powód całego zamieszania.

Ale wracajmy już do filmu. Wypakowany jest po brzegi różnymi efektami specjalnymi. Tym razem nie wnosi niczego nowego, ale na pewno wiele daje do już poznanych technik. Gra aktorów jest na dość wysokim poziomie, chociaż do kilku rzeczy można się doczepić. Terminator powracał, powracał i w końcu powrócił! "I'm back" dał jasno do zrozumienia, że nie będzie więcej Terminatorów z Arniem, ale obecnie nie przesądzajmy niczego wink Historia opowiedziana też całkiem dobrze, chociaż z kilkoma większymi nawet błędami merytorycznymi, to jednak naszpikowanie ujęć humorem (i to humorem dobrym!) i znanymi gagami z poprzednich części sprawia, że do filmu wracam bardzo często, bo film ma tu wydźwięk bardziej optymistyczny, mimo rozpoczęcia nuklearnego bombardowania i wojny z maszynami. To jednak daje nadzieję, że mamy walczyć, że nie wszystko stracone, ale też, że przed przeznaczeniem ciężko uciec. Rola tego Terminatora jest tak wyraziście podkreślana wiele razy, że aż panicznie boje się wyjść na ulicę i patrzeć na ludzi - maszyna nam mówi, że musimy przeżyć, przetrwać samych siebie niezależnie od tego, co się stanie i co nas czeka, bo pomału sami się zatracamy w komputerach, elektronice i życiu nie na co dzień a przed komputerem czy telewizorem. Już w 2003 roku to podkreślali, a teraz w perspektywie tylu lat to nabiera coraz silniejszych barw. Nie wiem, czy przesłaniem Arnolda Schwarzeneggera czy Jonathana Mostowa było właśnie to, ale tak sobie tłumaczę zakończenie (które jest mistrzowskie) i cały film.

Poza tym moralizatorskim gadaniem, to film jest na prawdę fajny! Podoba mi się i humor, gra Arnolda i wiele bliźniaczych scen z poprzednich części nadaje temu filmowi swojego piękna. Do tego Terminator chodzi przez cały film, strzela, walczy i gada takie rzeczy, że głowa mała! Niczym się zbytnio nie przejmuje, bo zna już przeznaczenie swoich podopiecznych, a ponad to ma jeden cel - "To ensure the survival of...". Prawie jak Kałabanga i do przodu! I niby miało być wielosmakowe danie z pełną paletą zapachów i przystawek. Dostaliśmy na talerzu... No cóż, każdy ocenia to po swojemu, dla niektórych to odgrzewany kotlet sprzed lat. Dla niektórych to w ogóle nie jest kotlet, a dla mnie to danie pachnie kuchnią mojej mamy i przypomina mi stare dobre czasy, kiedy będąc dzieckiem nosiłem ciemne okulary udawałem, że mam skórę i prosząc o ubranie wszystkich członków swojej rodziny teraz mogę spokojnie powiedzieć tym, którzy tego filmu nie lubią, nie chcą bądź nie potrafią docenić: Talk to the hand!

21

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Więc mówisz to głównie do mnie, największego przeciwnika Buntu Maszyn jakiego znam big_smile
Powiem tylko, że wszystko co Ty postrzegasz jako duże zalety filmu (humor, gadanie różnych rzeczy przez terminatora, seksowny tyłek pani Loken i lizanie przez niej krwi itd.) ja uważam za wady. No ale każdy ma prawo do swojego zdania i dobrze, że się można tym zdaniem wymieniać.

P.S. scena z dr Silbermanem i wejście na wieczór panieński przez Arnolda są niezłe.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

22

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

No właśnie, powiedzcie mi ludzie, bo nie wiem niestety (prawie jak Elektryczne Gitary tongue) dlaczego te sceny z dużą dawką humoru Wam się nie podobają? Już pomijam sceny, które nie do końca wyszły tak, jak wyjść miały (np. kiedy Kate strzela Terminatorowi w twarz). Przecież takiego humoru nie brakowało ani w T1 ani w T2, co prawda ma on lekko inne zabarwienie, ale nadal podtrzymuję tezę, że to dodaje uroku filmowi.

Znam takich, należy do nich wielu moich przyjaciół, którzy mówią: Terminator? Ma być akcja, dużo strzelanin, ognia, walki i cyborgi! Ok, ale dlaczego nie może być to wszystko przeplecione na prawdę dojrzałym i inteligentnym humorem na poziomie!? ;->

23

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

hapol napisał/a:

Znam takich, należy do nich wielu moich przyjaciół, którzy mówią: Terminator? Ma być akcja, dużo strzelanin, ognia, walki i cyborgi! Ok, ale dlaczego nie może być to wszystko przeplecione na prawdę dojrzałym i inteligentnym humorem na poziomie!? ;->

Hmn... dojrzały i inteligentny humor na poziomie?  Czy my napewno mówimy o tym samym filmie? tongue

Ten humor był zupełnie inny niż ten w T2 (w T1 był jakiś wątek humorystyczny? Chyba tylko z "f*ck you, asshole", albo "get out"). W starszych odsłonach trzymał poziom. Jedynka była thrillerem i ani przez chwilę człowiek nie pomyślał o filmie inaczej. Dwójka trochę lżejsza, więc i humoru mogło być więcej, ale wszystko do smaku. W trójce przesadzili i wyszła im kpina z tematu.
Jak chcesz przykłady, to podam. Oczywiście te, które pamiętam, bo mogło ich być więcej:
1. Walka w toalecie -> złapanie Arnolda za jaja
2. Scena przy trumnie Sary Connor -> Arnold łapie w zęby pocisk
3. Początkowa scena. Wejście na wieczór panieński - ok. Założenie debilnych okularów w gwiazdki przez Arnolda - scena idealna do parodii Terminatora.
4. "Zabawe" teksty Arnolda. Raz, gdy pozbywał się T-X. Później, gdy jechał wraz z Kate i Johnem to sypnął jakimś sucharem. I na końcu, gdzie nie obyło się bez "you're terminated!". Ciekawe czy w przyszłości maszyny chodzą z karabinami i mówią do ofiar: "you are terminated... and you... and you..." itd. Jednym słowem: kultowość na siłę.
5. Spartolony wizerunek terminatorów. Rozumiem, miało być bardziej na luzie, film ma bawić fanów terminatora, którego nie widzieli przez 12 lat, Arnold nie wygląda już tak jak w 1984, a Linda Hamilton nie chciała w tym grać. Co im z tego wyszło? Ano Arnold (bo jakoś ciężko nazwać komedianta terminatorem) versus gorąca laska z możliwością powiększania biustu.
Nie chcę nikogo urazić za krytyczną opinię o T-850 z T3, ale tak mi to wygląda. Gdyby film był z zamierzenia parodią (jak ta z Jezusem), to dostałby ode mnie 6/10, bo to im się udało.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

24

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

No akurat tutaj muszę się nie zgodzić. Po kolei.

1. Walka terminatorów była, jak wspomniałem wcześniej - wyraźnym wskazaniem na emancypację kobiet w dzisiejszym świecie, scena walki nie różniła się zbytnio niczym od tych z drugiej części. Faktycznie, element seksistowski się tam pojawił, ale wydaje mi się, że to było właśnie napiętnowanie tej emancypacji. Podobnie sprawa się ma z powiększaniem biustu. Poza tym, nie wiem akurat dlaczego do tego pijesz, T-1000 pewnie spokojnie mógł powiększyć sobie penisa... ;]

2. O scenie łapania pocisku przez Terminatora pisałem w swojej recenzji. Wygląda to nie tak, jak wyglądać miało. Miał być to rodzaj szoku dla Kate, ale i dla widza, podobny do tego, jaki przeżył Silberman w Pecadero. Czy wyła komiczna? Ja akurat tak nie uważam, może bardziej kwestia wypowiedziana przez Johna: Shoot, see what will happen, może wydawać się dość komicznie zaskakująca i przecież taka oczywista, ale nie dla Kate. Jak dla mnie - ta scena bliżej nieokreślona, ale na pewno nie zaliczę jej do nieudanych czy tym bardziej do komicznych.

3. Nie wiem dlaczego uważacie, że to scena in minus. W dwóch poprzednich scenach ona właśnie tak się kończyła - Arnie zakłada ciemne okulary i idzie dalej zabijać/zbawiać świat. Tutaj takie rozładowanie jest po prostu genialne, zwłaszcza, że nie jest dla mnie dziwne, że facet na struptiz-imprezie ma w kieszeni takie okulary. Poza tym Terminator i tak je niszczy, czyniąc ukłon w stronę fanów i Jamesa Camerona, bo podobnie jak w poprzednich częściach - Terminator coś miażdży nogą - tym razem są to nieodpowiednie okulary. Jednak minutę później już zakłada normalne i wszystko jest w porządku. Od co - genialne zagranie.

4. Nie rozumiem kwestii "sypnięcia jakimś sucharem". Przybliż bardziej, o co Ci chodzi. A w scenie zniszczenia T-X, również nie rozumiem, że nie mogło się obyć bez "You're terminated!". Przecież nigdzie wcześniej się ten tekst nie pojawił, jest tu użyty po raz pierwszy i ma chyba pokazać, że mimo to, że T-850 jest słabszy to zdołał zlikwidować model do eksterminacji innych terminatorów - stąd to hasło, które swoją drogą nawiązuje do drugiej rozmowy Johna z Terminatorem podczas ucieczki na pustyni. Przecież w T2 po zniszczeniu T-1000, Terminator również wypowiedział kwestie, która wcale nie była potrzebna... Coś czuję, że czepiasz się na siłę. I to nie żaden kult na siłę, bo w tę stronę to raczej zmierzało ubranie Terminatora ponownie w skórę, ponownie w barze, ponownie założenie ciemnych okularów.

5. Dlaczego od razu mówimy o spartoleniu wizerunku? To nadal groźne i niebezpieczne maszyny, to, że został do swojego celu tak a nie inaczej zaprogramowany - no cóż... Jego celem było zapewnić im przetrwanie, a nie wyglądać na bardziej cool. Nic dziwnego, że Arnold wygląda inaczej, ciekawe jak my wszyscy będziemy wyglądać w wieku 56 lat... On i tak dostatecznie dobrze przygotował się do roli. Linda Hamilton nie chciała zagrać, nie wiem dlaczego to ma być minusem? To jak zmiana aktorów w trylogii Bourne'a... Co konia obchodzi, że się koło od wozu złamało? Christina Loken, mimo tego, że widziałem w tej roli inną aktorkę to jednak wypadła całkiem nieźle, jak na modelkę. Jednak zlodowaciałe korzenie się przydały.

Ogólnie trzeba zdać sobie sprawę z tego, że w T2, Terminator zachowywał się zawsze śmiertelnie poważnie, nie zależnie od sytuacji! Jedynie raz zażartował, ale to już było po przestawieniu się na "tryb nauki". W trzeciej odsłonie robi dokładnie to samo - wiele tekstów Arnie mówi w taki sposób, że właśnie adekwatność i prawdziwość jego stwierdzenia jest tak oczywista w zaistniałych sytuacjach i właśnie to wywołuje uśmiech na twarzy. Przykład? Proszę bardzo! Pamiętacie scenę pościgową na cmentarzu? Pamiętacie, jak Terminator pozbył się T-X z dachu karawanu? W tej scenie karawan stracił dach i po zjechaniu z góry Terminator powiedział: We need a new vehicle! Oczywiście, że potrzebują nowego, bo ten zaraz się rozpadnie (co niemal nastąpiło w kolejnej sekwencji) i daleko nie uciekną, nie mówiąc już o niezwracaniu na siebie uwagi. W Terminator 2 również była taka scena. Pamiętacie dwóch osiłków chcących uratować Johna przed Terminatorem? Kiedy jeden z nich miał zginąć od postrzału z broni, John krzyknął: You want to kill this guy! Na co Terminator: Of course, I'm the Terminator. Te dwie sceny mają to samo humorystyczne podłoże, przy czym Arnie jest tutaj śmiertelnie poważny i nie raczy robić sobie jaj.
I tak, jak pisałem wcześniej, oczywistość sytuacji w konfrontacji z kwestiami Terminatora wzbudzają śmiech i oczywiście, dla mnie jest to humor na wysokim poziomie i jest on inteligentny. Zahacza on o rzeczy, które w kinie już kilka razy widziałem i oglądając film, mogłem i faktycznie spodziewałem się ich. Mimo to, one nadal śmieszą, te sceny po tylu latach nadal mnie śmieszą - to chyba najlepsza oznaka dobrego humoru, prawda?

25

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 3: Bunt Maszyn" (2003)

Nie mówię, że wszystko mi się nie podoba. To z "We need a new vehicle" było ok. To mógł powiedzieć terminator w takiej chwili, choć nie musiał, bo nie był o nic pytany. Tu pojawia się różnica pomiędzy zachowaniem terka z T2 i T3. W T2 terminator prawie się nie odzywa nie pytany. Sam nie zaczyna rozmowy, jedynie ją kontynuuje/odpowiada na pytania. W T3 terminator ciągle coś gada, w większości przypadków to nie przeszkadza, ale np.: w tym jednym, którego nazwałem sucharem - przeszkadza. Ale o tym za chwilę.

1. " scena walki nie różniła się zbytnio niczym od tych z drugiej części"
Różniła się. Przede wszystkim maszyny nie latały po ścianach na kilka metrów po zwykłym pchnięciu. Trochę to zagina grawitację, ale to już bardzo szczegółowa uwaga z mojej strony i można przymknąć na to oko, a nawet oba.
" T-1000 pewnie spokojnie mógł powiększyć sobie penisa... ;]"
Ta, a Sarah Connor mogła się zadowalać penisem T-800. Tylko czy to by było na miejscu?
Co do złapania za jaja, to mi się to nie podobało i już. U Camerona czegoś takiego by nie było.
Chociaż i tak dobrze, że Arnold w odpowiedzi nie wykręcił jej sutów big_smile

2. Dokładnie, nie wygląda to tak jak miało wyglądać. Zgodzę się, że miał to być szok dla Kate, ale niestety zrobili to trochę tandetnie.

3. " W dwóch poprzednich scenach ona właśnie tak się kończyła - Arnie zakłada ciemne okulary i idzie dalej zabijać/zbawiać świat."
Miałeś pewnie na myśli: "poprzednich częściach". I tak i nie. W jedynce założył okulary by zasłonić mechaniczne oko. W dwójce już był to tylko przejaw kultowości terminatora. W trójce również, choć bez tych nieodpowiednich okularów mogło się obyć... no ale dobra, podczas pierwszego oglądania pośmiałem się z tej sceny i machnąłem ręką. Gdyby tylko ona była nieodpowiednia to jeszcze film był oceniał pozytywnie.

4. "Nie rozumiem kwestii "sypnięcia jakimś sucharem". Przybliż bardziej, o co Ci chodzi."
Nie zacytuję dokładnie, ale te scena wryła mi się w pamięć totalnie. Pewnie Mostow chciał pokazać, że terminator niewiele wie o ludzkim zachowaniu i jest tylko maszyną bez poczucia taktu (mimo tego iż miał "podstawy psychologii"). Było tak:
John, Kate i T-850 jadą wozem kempingowym. Luźna atmosfera, John i Kate rozmawiają ze sobą swobodnie, wspominają wspólne dzieje ze szkoły, jednym słowem: iskrzy. Nagle T-850, w ogóle nie pytany, całkowicie bez sensu, rzuca zdanie: "Dobrze, że rozmawiacie. To pozwoli przestać myśleć o śmierci". wtf?
Co do jego ostatnim tekstem: "You are terminated", to chodziło mi głównie o cały film. Oglądając te wszystkie sceny, żarciki, klimat itd. temat przestał być poważny.
W dwójce nikt się nie spodziewał, że T-800 powie: "Hasta la vista, baby" i to chyba było w tym najlepsze. W trójce mogłem iść o zakład za 100zł, że sypnie jej jeszcze jakimś tekstem na końcu. Spodziewałem się jednak, że będzie to tekst nawiązujący do płci.

5. Fakt, terminatory nadal w T3 zabijają i to (jak się przekonaliśmy po obejrzeniu Ocalenia) już jest plus dla filmu. Ale ja osobiście nie czułem ani przez chwilę zagrożenia ze strony T-X. W T1 bałem się T-800. Gdybym po tym filmie spotkał Schwarzeneggera na ulicy z miną cyborga to spierdzielałbym gdzie pieprz rośnie. Gdyby Robert Patrick zapytał mnie nawet w tym momencie, czy znam Johna Connora to pewnie zgubiłbym klapki ze strachu. A podczas spotkania z Kristaną specjalnie bym się nie bał. Wiem, T-X też może mnie zabić, ale kurde... ona nie robi takiego wrażenia jak poprzednie złe cyborgi.
Nie wiem, może to przez to, że za dużo było humoru w T3. Z drugiej strony wywalając wiekszość gagów film zrobiłby się pusty.

Humor na poziomie to dla mnie Red Dwarf (świetny serial sci-fi). Ale to trochę inna bajka, bo ten serial z zamierzenia miał być komediowym.
Terminator może mieć małe motywy humorystyczne, ale tylko małe. Narzucając obrazowi za dużo humoru przestajemy go traktować poważnie. Też jestem człowiekiem z poczuciem humoru. Jednak nie wszędzie i nie każdy humor pasuje do produkcji.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10