1

Temat: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

W tym temacie można dzielić się swoimi opiniami na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" ("Terminator 2: Judgement Day"). Możemy podawać swoje ulubione sceny bądź tez cytaty.

2

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Jeden z moich ulubionych filmów, a na pewno film akcji. Co na mnie robi największe wrażenie to ten apokaliptyczny klimat... Coś niesamowitego. Fenomenalna według mnie dobrana jest muzyka - nawet w pierwszym, niby prostym, ujęciu filmu, gdy pokazane są auta na autostradzie i w tle leci taka tajemnicza nutka. Dobry pomysł Camerona, że do momentu samego (klasycznego!) starcia Terminatorów, nie wiadomo który jest dobry, a który zły, a właśnie ten drugi - T-1000 - to jedna z najbardziej charakterystycznych czarnych postaci w historii kina. Podsumowując, widziałem go już kilkadziesiąt razy i jako jeden z nielicznych ma u mnie dziesiątke na filmweb, mimo tych wszystkich prostych technicznych błędów.

3 (edytowany przez Juby 2011-12-20 21:07:09)

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

TERMINATOR 2: JUDGMENT DAY
http://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.pnghttp://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.pnghttp://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.pnghttp://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.pnghttp://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.pnghttp://img40.imageshack.us/img40/5517/gwiazdka2.png
http://img695.imageshack.us/img695/892/t2r.png

James Cameron udowodnił nam w swoim pierwszym Terminatorze, że nie tylko jest rewelacyjnym reżyserem, ale także umie stworzyć świetną historię i umiejętnie łączyć jej główne wątki ze spektakularnymi akcjami. Jego film stał się ogromnym hitem na całym świecie, więc nikogo nie zdziwiło, że wielu różnych ludzie zaczęło się bić o to, aby Cameron ponownie chwycił za kamerę i nakręcił sequel. Dzięki temu w 1991 roku mogliśmy podziwiać jedną z najlepszych kontynuacji w historii i blockbustera dekady.

Terminator 2: Dzień Sądu miał być przede wszystkim większy od poprzednika pod każdym względem. Tym razem budżet, którym dysponowali twórcy był rekordowy, więc mogli oni pozwolić sobie na bardzo wiele. Masa osób krytykuje tą część za tak zwaną wtórność, ponieważ Cameron postanowił w swoim filmie oddać hołd dla swojego Terminatora i wiele momentów w T2 jest do złudzenia podobna do tych z pierwszej części. Jednak czy jest to takie ważne? Przecież reżyser i tak opowiedział nam nową, świeższą historię, z wieloma nowymi postaciami i różnie rozwijającymi się wątkami, które ubarwiają film. Aktualnie kino akcji jest tworzone głównie pod efekty specjalne, jednak Cameron w swoich produkcjach potrafił przedstawić nam nie tylko znakomitą opowieść umieszczoną w świecie sci-fi, ale także ukazać w nich pewną "głębie" (zbieżność tego słowa z tytułem poprzedniego filmu Camerona nie jest przypadkowa), która sprawia że jego film, który miał być wyłącznie filmem rozrywkowym, nie jest pusty, a nawet lekko zahacza (według mnie) o kino ambitne. Oczywiście nie jest to kino tak ambitne jak 2001: Odyseja kosmiczna, czy Łowca androidów, ale pokazując nam to co możemy stracić na rzecz coraz bardziej rozwijając się sztucznej inteligencji, reżyser poruszył bardzo ważną dla nas kwestię. W dodatku to jak zostało ukazane przywiązanie się człowieka do maszyny oraz to, że maszyna potrafiła zrozumieć wartość ludzkiego życia sprawia, że nie tylko widz zaczyna się nad tym głębiej zastanawiać, ale także wzrusza go końcowa scena samozniszczenia głównego bohatera (życiowa rola Arnolda Schwarzeneggera).

Oczywiście głównymi atutami filmu są elementy techniczne. Zdjęcia, rewelacyjna muzyka, a przede wszystkim efekty specjalne, które niezwykle na przód wypchnęły komputerowe CGI, wyprzedzając większość filmów pod tym względem o dekadę. Scenografia również stała się bardziej monumentalna niż w oryginale, warto chociaż wspomnieć o hucie, w której rozgrywa się finałowa akcja filmu. Oscarowa charakteryzacja Stana Winstona jest nadal szczytem tego co można osiągnąć w tej dziedzinie, no i oczywiście muszę wspomnieć o tym, że Terminator 2: Dzień Sądu jest przez wielu, w tym przeze mnie uznawany za jedne z najlepiej udźwiękowionych filmów w historii kina. Obraz Camerona świetnie pokazuje nam to, że kontynuacja może pod niemal każdym względem przebić oryginał. Jego Terminatory to głównie kino akcji, która szczególnie w tej części wydaje nam się wzniesiona ponad wszystko swoją spektakularnością i dynamiką. Finałowa (ponad 40 minutowa) sekwencja akcji jest moją ulubioną w tym gatunku i nie sądzę by coś mogło ją kiedykolwiek przebić.

Właściwie jedynymi rzeczami, do których możemy się przyczepić przy tym filmie jest  spora ilość wpadek technicznych i montażowych, na które i tak nikt nie zwraca uwagi, oraz to że podług pierwszego Terminatora, sequel wydaje się "łagodniejszy". Moim zdaniem klimat wielkiego thrillera lat osiemdziesiątych pozostał (choć został trochę zepchnięty na drugi plan przez akcję), ale jest on po prostu lżejszy, co nic nie ujmuje tej wspaniałej produkcji. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń i mimo upływu wielu lat od swej premiery, Terminator 2: Dzień Sądu jest dla mnie nadal najlepszą kontynuacją, oraz najlepszym filmem science-fiction w historii kina.
Ocena: 10/10

Moją recenzje możecie także czytać na filmwebie (pozytywne głosy mile widziane wink)
http://www.filmweb.pl/user/Juby_/review … kina!-9051

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

4

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Jak dla mnie najleapszy z calej trylogi Super efekty specjalne filmu daje 10/10 fabula filmu perfekcyjna i zreszta wszystko inne  tez wink. Moja ulubiona scena to kiedy sara ucieka z szpitalu psychiatrycznego i tez kiedy  T-1000 wchodi/wlewa sie do helikoptera i mowi pilotowi "get out" wink
pozdro smile

5

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Och, ależ ty masz wstręt do dublowania scen w kontynuacji. Ja tam uwielbiam takie zabiegi, a nawet za pierwszym razem gdy oglądałem w kinie T3 największym minusem była dla mnie inność tego filmu (a gdzie pościg w finale, itd.).

Jeśli chodzi o T2, to był on moim ulubionym filmem, do czasu gdy obejrzałem "Braveheart" jakieś 7 lat temu. Obecnie jest u mnie na 4 miejscu:
http://www.filmweb.pl/user/Juby_/blog/525788

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

6

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Wiem, ale on jest wtórny bardziej jeśli chodzi o sposób nakręcenie, a porównywane ujęcia, o wiele mniej jeśli chodzi o sceny w scenariuszu.

THIS WEAPON WILL BE CALLED...
                        THE TERMINATOR

7

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

''Terminator 2: Dzień sądu'' jak dla mnie jest to najlepszy film jeśli chodzi o sceny akcji, każda sekwencja jest kultowa, każda zapada pamięć, każda mocno gra na emocjach i co najważniejsze to wszystko się ani trochę nie zestarzało, robiąc do dziś niesamowite wrażenie. Tak więc pod tym względem T2 jest nie do przebicia i żaden, inny klasyk kina akcji nie ma startu. Czy to będzie Szklana pułapka, Matrix czy którakolwiek z produkcja Jona Woo to i tak w konfrontacji z T2 stoi na straconej pozycji.

8

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Terminator 2: Dzień Sądu - Film bardzo dobry, ale moim zdaniem nie dorównał jedynce. Nie jest już tak mroczny, a klimat nie jest już tak niepokojący. Akcji jest bardzo dużo, przez co oczywiście nie da się nudzić. Historia opowiedziana znów jest wciągająca i zaskakująca, tym samym nie ma wtórności. Muzyka tak jak w jedynce daje radę no i bardzo dobre efekty specjalne. Ale dlaczego napisałem, że nie dorównał ? Bo jest trochę za dużo ckliwych gadek, film jest trochę ugrzeczniony i za bardzo sielankowo chwilami. Może zaniżyłem, ale 7,5/10.

9

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Goro Gondo napisał/a:

jest trochę za dużo ckliwych gadek, film jest trochę ugrzeczniony i za bardzo sielankowo chwilami

no niestety , tak właśnie jest . Film jest po prostu inny niż jedynka . Bardziej familijny (gdyby nie t-1000 to by trupów nie było tongue ) . Gorszy czy lepszy , kwestia gustu . Jedyne co mnie baaaardzo wkurza w tym filmie to fakt ,że terminator grany przez arnolda nie zachowuje się jak na maszynę przystało . Dowciapny , mimka twarzy itp . W jedynce widac ,ze to maszyna big_smile , z non stop tą samą miną , killer jak się patrzy , tutaj bardzo ludzki , za bardzo jak na moje ... (i nie przemawia do mnie fakt ,ze taki miał byc ,że po zresetowaniu miał się uczyc ludzkich cech itp)

Ale tak poza tym to dla mnie 10/10 !!! (cała historia to jednak wypas , dużo akcji , muzyka )

10

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

W dniu sądu James Cameron pokazał co potrafi. Dla mnie film doskonały pod każdym względem - fabuła , akcja , aktorstwo , ujęcia , muzyka , efekty specjalne , dialogi i montaż. Mam wersję reżyserską i tylko taką oglądam.
Od razu widać , że film był robiony dla sztuki , a nie dla kasy ( po części ).
Terminator 2 nigdy się nie nudzi i z chęcią do niego wracam czasami. W końcu nie za darmo dostał oscary.

11

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Dla mię T2 był najlepszy z wszystkich 10/10.

12

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Dlaczego ? Napisz coś więcej wink

13

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Ok T2 był dla mnie najlepszy bo było dużo wybuchów akcji mimetyczny terminator i dobry terminator.

14

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Fuck yeah big_smile . Takie argumenty to ja rozumiem <ironia mode off>

15

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

No to nadszedł czas może i na moją opinię na temat tego "najlepszego" Terminatora w historii. Ale wrócę jeszcze do swojej recenzji w związku z pierwszą odsłoną. T2 obejrzałem przed T1, zatem mam pewny sentyment do niego, bo to pierwszy Terminator! Do dziś zapamiętałem go jako bardzo długą historię (bo jak się okazuje ponad 2,5 godzinną!) wypakowaną efektami specjalnymi, wybuchami i świetną grą Arnolda Schwarzeneggera, który po raz kolejny gra twardziela niebojącego się niczego! Tak, pierwszy Terminator zarobił ponad 20 razy tyle, co kosztował - w ten sposób zarobił na swoją własną kontynuację, bo budżet - jak na tamte czasy olbrzymi - wynosił 120mln$. Imponująca kwota, z czego sam Arnold wziął sporą część, bo ok 30mln - no ale za niego w tym filmie sam bym wyłożył, gdybym miał. big_smile

A jak sam film? Po obejrzeniu filmu zostaje coś takiego, że chce się do niego wracać, chce się go oglądać ponownie, wyraziste postacie, rozwinięcie historii z pierwszej części i dwie rzeczy, których nie ma chyba żaden film. Pierwsza: rozwija historię z pierwszej części, która wydawała się nieunikniona, sprawia, że widz dostrzega nadzieję w tym, iż podejmując wyzwania można zmienić przyszłość, można przeciągnąć szalę zwycięstwa na swoją stronę. I druga sprawa: pozostawia otwarte drzwi, białe strony do zapisania kolejną historią. Tutaj pole do manewru kolejni reżyserowie, ale i również fani, którzy na pewno po 91 roku wymyślali nie takie historie... smile

Od początku film ma w sobie magię, powrót maszyny-mordercy z pierwszej części, tym razem okazuje się, że jest tym "dobrym". Za to jego przeciwnik - niby mniejszy, ale znacznie bardziej niebezpieczny i morderczy od swojego poprzednika. Magia utrzymuje się dalej, scena za sceną, wszystko bardzo zmyślnie, wręcz genialnie ze sobą połączone. Jedno wynika z drugiego. Pojawiają się błędy, niemniej jednak nie wpływają one tak na fabułę. Sama historia opowiedziana z ust Sarah trzyma w napięciu, chociaż film nie jest dreszczowcem, jak to było w przypadku T1 - ale o tym za chwilę. Efekty specjalne? Po co pytać, każdy wie, że w tamtych czasach to było coś niemożliwego do zrobienia, aby takie efekty powstały - a jednak się udało. Akcja? No proszę, scena goni scenę. Szybkie tempo, dobry ruch kamery, pomiędzy scenami akcji wstawiane sekwencje ujawniające kolejne wydarzenia z przyszłości lub wyjaśniające wiele spraw niedopowiedzianych. Nawiązania do kilku scen z poprzedniego filmu - świetnie, wychodzi znana marka Camerona, a do tego film nabiera coraz mocniejszej etykiety, własnej wizytówki. Aktorzy? O Arnoldzie nie am co mówić - rola życia, a tej części mógł czuć się swobodniej i tak właśnie było. Cyborg, bardziej ludzki od ludzi - to musiało być dla niego coś świetnego! Do tego kilka scen nie lada komicznych (niektóre nawet w wersji reżyserskiej). O nauce maszyn możecie przeczytać w temacie o podróżach w czasie - http://forum.terminator.pl/viewtopic.php?id=188 jest tam sporo mojego tekstu, ale wiele rzeczy, co do nauki przez roboty/cyborgi, komputery w ogóle na pewno znajdziecie. Patrick, świetnie zagrane sceny, zimny, brutalny, nieustępliwy T-1000, szczerze? To dorównuje Arnoldowi z 84 roku, na prawdę tę rolę zagrał niesamowicie! Hamilton - wielki powrót, totalna przemiana. Z pierwszej części pamiętamy ją jako lekko "latającą w chmurach" młodą kobietę, niewiedzącą, co szykuje jej świat. Tutaj wojowniczka, żołnierz i obrońca ostatniej nadziei ludzkości w walce z maszynami, pozostająca nadal matką mimo wielu błędów wychowawczych! To chyba również jej rola życia, bo tak przemyślana zmiana to także wielki plus dla Camerona! Pojawiający się duet Boen i Morton - świetnie, z resztą Boen to już legenda tego filmu - aż się dziwię, że nie wystąpił obok Carter w Salvation tongue A Morton, świetnie zagrał zaskoczonego naukowca, który ma stworzyć coś, co zabije 4 biliardy ludzi - i przyjął to całkiem nieźle! Ostatnią osobą, o której trzeba tu wspomnieć jest Furlong - to chyba jego pierwsza rola i zgodzę się z kimś z tego forum - John Connor na zawsze! Aż się dziwię, że nikt o nim nie pomyślał w 2003 roku... Ale to nie moja sprawa. Taka paczka aktorska sprawiła, że film nabiera jedynie rumieńców!

Co dalej? Czy jest jeszcze coś o czym nie wspomniałem? Jak już pisałem, wiele opinii na temat tego filmu i w ogóle wątków z nim związanych znajdziecie w temacie o podróżach w czasie, zatem nie będę się w nie tutaj zagłębiał. Pozostały, jak dla mnie jeszcze dwie kwestie. Mianowicie: czy film mi się podobał, a jeśli tak to co w nim było najlepsze? Zdecydowane tak, przez wiele lat, ten film zajmował numer jeden wśród moich ulubionych filmów, a na pewno wśród filmów z Arniem i science-fiction w ogóle. Z biegiem lat nabrałem pewnych obaw, okazało się bowiem, że numerem jeden jest The Terminator i tak zostało do dzisiaj... Nie jest on, tak jak jedynka, mroczny, niepewny, burzliwy. Tutaj jest mniej więcej spokój, wyrafinowanie, akcja i taka "czystość" - if you know that I mean. Widać, że to już nowoczesne kino, z większą pompą i nastawione na zupełnie coś innego, chociaż faktycznie i nawet coś moralizatorskiego się tam znajdzie. Druga sprawa - porównanie z pierwszą częścią - niema odwieczna walka dobra za złe, światła z ciemnością. W której roli Arnold Schwarzenegger okazał się lepszy, jako pozytywny czy negatywny charakter. Niby ta sama maszyna, a jednak zupełnie inaczej postrzegana. Co z pozostałymi bohaterami, totalnie odmieniona Sarah, w swoim stylu, ale jednak inaczej kochany doktorek, czarny charakter, który na prawdę jest czarny! W pierwszej części wszystko rozbija się o jedną postać - Reese'a, który jest źródłem wszystkich informacji i w sumie nikt mu nie wieży (aż dziwne, że Sarah uwierzyła mu tak szybko!), panuje wręcz istna psychoza! W dwójce nie dość, że Sarah wszystko przekazała Johnowi i swoim kolegom z Meksyku, to jeszcze przybywa Terminator potwierdzając wszystko i dokładając jeszcze truchła do ognia, coś zupełnie z innej beczki, a widz przyswaja to znacznie lepiej niż z ust bojownika ruchu oporu - w końcu maszyny się nie mylą... Zdania są podzielone i ja również jestem podzielony. W pewnych momentach bardziej podoba mi się jedynka, w innym momencie dwójka. Z cała pewnością zakończenie w stylu "otwartej księgi" wydaje mi się lepsze od "the storm is coming", ale rozpoczęcie "what the fuck?!" jest lepsze od pytania, który z Terminatorów odnajdzie Johna pierwszy... Co pomiędzy tymi wydarzeniami się dzieje - pokazuje coś zupełnie innego i ciężko wsadzić wszystko do jednego wora!

A najlepsza scena? Zdecydowanie pierwsze spotkanie T-1000 z T-800 w centrum handlowym, niezapomniane teksty, między innymi: I'll be back, get out, Excelent!, czy of course, I am Terminator, a na koniec - dosyć prześmiewcze, ale jednak scena ostrzelania policjantów przed budynkiem Cyberdyne Systems: wystrzelone pociski, zniszczone pojazdy, ofiary w ludziach - śmieszne big_smile

Daje najwyższą ocenę jaką mogę dać, film genialny i niepowtarzalny, mimo podobieństw do pierwszej części stanowi nie lada wyzwanie i autonomiczną część całej historii, świetna kontynuacja, bezprecedensowy pomysł i jeszcze raz świetna gra aktorów połączona z pomysłem Camerona i efektami specjalnymi dają mieszankę o tyle piorunującą, co z całą pewnością pełną akcji i niezapomnianych wrażeń, szkoda, że zabrakło miejsca i czasu na trochę więcej dramaturgii (nie licząc oczywiście ostatniej sceny i motywu z Daysonem), thrilleru i tajemnicy, która dociera do widza dopiero na koniec, kiedy razem z kamerą mknie autostradą...

16

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

I po takim genialnym filmie dostajemy trójkę.

Dla mnie oba Terminatory są genialne. Pierwszy jako mieszanka thrilleru, horroru, ponurego sci-fi i romansu. Drugi... obrót o 360 stopni, akcja, trochę humoru (wszystko na poziomie), postacie Johna i Sary świetnie poprowadzone, zupełnie inna rola Schwarzeneggera, T-1000 który w moich oczach naprawdę był niezniszczalnych podczas pierwszego oglądania filmu i emocjonująca końcówka, która też zaskakuje. Oba filmy są zupełnie inne, ale całkowicie uzupełniają się fabularnie i gatunkowo. W dodatku zamykają historię w sposób, który tworzy paradoksy sci-fi. Jednym słowem T1 i T2 to: arcydzieła.

Moja ulubiona scena to "Hasta la vista, baby" i dalej do samego końca. T-1000 składa się w całość, a trochę porozbijany T-800 wraz z Johnem i Sarą uciekają dalej. Później bardzo fajnie zrealizowane starcia wręcz po których widać przewagę płynnej maszyny. No i wreszcie zrujnowany Arni, bez ręki, z dziurą w plecach i pooranej twarzy, który z trudem wstaje i mówi: "I need a vacation..." big_smile

Co do Connora to też racja - Furlong jest niezastąpiony. Gdzieś czytałem, że chcieli go zaangażować do trójki, ale aktor (chyba) ćpał i nie był w stanie zagrać w filmie.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

17

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Terminator 2 jest filmem ponadczasowym . Mimo tylu lat jakich upłynęło po premierze tego obrazu , do dziś trzyma poziom techniczny sztuki filmowej i nawet niektóre produkcje , które powstawały na przestrzeni ostatnich paru lat nie umywają się pod względem realizacji i montażem do Terminatora 2 .

Furlong zagrał jeszcze w paru filmach i się niestety rozćpał , tak samo jak ten , który grał Kevina ze znanego nam wszystkim dobrze filmu oglądanego co rok w święta .

Co do Buntu maszyn , nie jestem zadowolony z tego filmu ale przełknąłem z trudem tę gorzką pigułkę i czasami na siłę oglądam ten film aby dostrzec w nim jakieś pozytywy bo pogodziłem się już z tym , że Bunt maszyn jest i trzeba go w końcu zaakceptować .
Taki jest los fana serii smile

18

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Eee tam, los fana... ja tam nie akceptuję Buntu Maszyn, bo to jakaś kpina nie terminator.

http://www.youtube.com/watch?v=bWTBZlLlKQ8 - kolejny, dobry, in 5 seconds.

T1: 10/10; T2: 10/10; T3: 2/10; T4: 6/10; T:SCC: 5/10

19

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

Olagfigh napisał/a:

I po takim genialnym filmie dostajemy trójkę.

Drugi... obrót o 360 stopni,

Nie wiem, czy to specjalne zagranie, czy po prostu przeoczenie tongue

Znaczy faktycznie, T2 jest znakomitą kontynuacją T1 i to w trochę innej kompozycji, szybszy, lepszy, więcej akcji i zwrotów akcji. Nie tak trzymający w napięciu, ale na pewno odkrywający na nowo opowiedzianą już dawno historię. Tak jak T1 był opowieścią o Kyle'u i jego przybyciu, tak T2 w pełni skupił się na Terminatorze i paradoksalnie, Cameron chciał pokazać nieludzkość ludzkiej natury - fenomenalny pomysł z całkiem niezłą filozoficzną realizacją!

20

Odp: Opinie na temat filmu "Terminator 2: Dzień sądu" (1991)

T2, to najlepszy film z całej serii. Wszystko jest w nim świetne, efekty. muzyka, tempo, a przede wszystkim różnorodność akcji. Od czasu do czasu wracam do niego i mimo, że obejrzałem go już mnóstwo razy, to nigdy się nie nudzę podczas seansu. Zdecydowanie jest to moja ulubiona część. smile